|
Jerzy Gruza - reżyser Fragmenty wywiadu dla Głosu Wybrzeża, 2003 Fot. Sadurski
W zamierzchłych czasach zostałem zaproszony na prestiżową imprezę artystyczną do Kairu. Postanowiłem u renomowanego krawca warszawskiego uszyć sobie smoking. Oczywiście czarny. I paradowałem w nim, w upale, jak przybysz z kosmosu, wśród mężczyzn w białych, lekkich, miękkich ubraniach.
Kondycję aktorską do grania komedii oceniam jako słabą, szczególnie wśród młodych nie ma zabawnych, nie ma komików. Ale zauważam też, że zmienia się rodzaj humoru. Inne sprawy i sytuacje śmieszą młodsze pokolenia. I zaciera się granica między tym co humorystyczne i poważne.
Był rok 1953, przyjechałem na spotkanie z Kobielą i Cybulskim. Umówieni byliśmy w Sopocie, ale wysiadłem w Gdańsku i z plecakiem targałem się aż do Teatru Kameralnego. Spóźniłem się kolosalnie. |
Przeczytaj: ciekawostki, anegdoty - satyrycy i nie tylko
|