|
Paranoja polska Ubezpiecz swoją kaczkę • Czy kaczka musi mieć wykupioną polisę OC, tak jak wszystkie pojazdy poruszające się po polskich drogach? Z wyroku hrubieszowskiego sądu wynika, że tak. Ale cofnijmy się o kilka miesięcy wstecz. Do gospodarstwa pani Marzeny przybiegła wkurzona nieznajoma twierdząc, że jedna z kaczek wyfrunęła z obejścia i zderzyła się z jej samochodem, powodując duże straty. Pani Marzena zdębiała, bo nie słyszała żadnego huku, a jej kaczki, nie dość że ledwo chodzą (nie mówiąc już o fruwaniu) jak zwykle siedzą w swoim ulubionym miejscu i są w komplecie, całe i zdrowe. Właścicielka samochodu pokazała wgnieciony błotnik i porysowane drzwi swego auta. Samochód uszkodzony tak, że zderzenia z nim nie mógłby przeżyć wielki pies albo baran, a co dopiero kaczka. Po chwili zjawił się policjant, który wręczył gospodyni mandat za "nieupilnowanie zwierząt gospodarskich". Wkrótce sąd uznał kaczkę za winną spowodowania wypadku, a jej właścicielkę zobowiązano do zapłaty za uszkodzony samochód (ponad 2 tys. zł). Jak by tego było mało, właścicielka kaczki wkrótce otrzymała z PZU pismo, żądające ubezpieczenia swojego samochodu marki Kaczka, o numerze rejestracyjnym: KACZKA. Gosposia Marzena na motoryzacji się nie zna, ale skoro w PZU słyszeli o samochodzie marki Kaczka - na pewno znają się na swoim fachu. Porządek po płocku • Trzy stojące obok siebie kamienice i każda z tym samym adresem! To nie wydarzyło się w słynącym z dowcipów Wąchocku, ale w znacznie większym Płocku. Mieszkańcy, listonosze i np. dostawcy pizzy jakoś przyzwyczaili się do tego, że obok siebie stoją dwa budynki, oznaczone jako ul. Kazimierza Wielkiego 6B. Kiedy jednak stojącemu obok domowi nadano identyczny numer 6B, wszyscy zaczęli zwijać się ze śmiechu, choć z pewnością nie wszystkim do śmiechu było. Teraz płocczanie żartują, że wszystkie domy w Płocku powinny mieć ten sam numer i winny być położone przy tej samej ulicy. Tylko czy będzie z tego powodu większy porządek? Co nas zachwyca? • "Polacy zachwycają się za przekroczenie dozwolonej prędkości, a policjanci za wręczanie im mandatów" - to nie humor z zeszytów, ale dosłowne tłumaczenie z języka niemieckiego fragmentu internetowej strony Warszawy. Jak należy się domyślać, podobnych błędów jest więcej, a strona www miała być wizytówką polskiej stolicy. Na razie jest tematem żartów. Krwawe turnieje • Akwariowe rybki bojowniki stały się ostatnio popularne wśród części młodzieży, nie tylko z powodu ceny (6 zł sztuka). Samiec bojownika, nie tolerujący w pobliżu innego samca, walczy z nim na śmierć i życie, odgryzając wcześniej rywalowi kawałki ciała. Wiedząc o tym, niektóre dzieci urządzają swoiste "turnieje", wystawiając do krwawych walk kupione w sklepie zoologicznym samce bojownika. Robią to dla przyjemności, ale też z chciwości - wpisowe do turnieju jest równocześnie pulą wygranej dla właściciela bojownika, który zagryzł rywali. Zjedz mnie! • Jedna z firm produkujących wędliny, wpadła na niecodzienny pomysł reklamy. Produkty tej firmy reklamują milutkie zwierzaki-kanibale o zamiłowaniach masochistycznych. Zwierzaki podobne do tych z dziecięcych kreskówek same wskakują na patelnię, z lubością kładą się na półmisku, w oczekiwaniu aż ktoś je pokroi, krzycząc: "Zjedz mnie!". Jest też kurczak, który za chwilę będzie obżerać się udkiem przyrządzonym z innego kurczaka. Przesłanie reklamowe jest jasne: zwierzęta są na tyle głupie, że z rozkoszą i pełnym przekonaniem pchają się na śmierć i proszą, aby zostać zjedzonymi. A może by zjeść tego, który te reklamy wymyślił? • Rubrykę Paranoja polska na podstawie autentycznych informacji z mediów redaguje Szczepan Sadurski.
• Rubryka ukazuje się od kilku lat w ogólnopolskim piśmie satyrycznym Twój Dobry Humor. Twój Dobry Humor, nr 4/2005
• Ewentualne przedruki lub cytaty? Zapytaj Paranoja polska - inne teksty
|