|
Paranoja polska Reality kibel show • Babcie klozetowe na dworcu PKP Łódź Fabryczna zajmują się nie tylko "mokrą robotą", ale też pełnią rolę.... spikerki telewizyjnej. Pracownicy sklepów dworcowych dostali niedawno kartę abonamentową, uprawniającą do korzystania z dworcowych toalet przez miesiąc, wartości 60 zł. Ceremonia okazania tego kwitu przy wejściu do kibelka wygląda następująco: wręczamy babci klozetowej kwit. Babcia pokazuje ów kwit do kamery przemysłowej (tak, aby było widać jego numer), mówiąc: - Wchodzi numer dwanaście. Dopiero wówczas z toalety można skorzystać. Dodatkowo każdy wchodzący do kibelka jest nagrywany, a wejście i skorzystanie z toalety jest odnotowywane przez babcię klozetową w specjalnym zeszyciku. Czy Łódź w ten sposób zmniejsza ryzyko ataku terrorystycznego, a może trwają zdjęcia do kolejnej komedii - tego nie wiemy. Nic do ukrycia • Prasa zainteresowała się dlaczego podczas niedawnych mistrzostw świata polskie pływaczki, w przeciwieństwie do pływaczek innych reprezentacji, po wyjściu z basenu wstydliwie zasłaniały się rękoma. Otóż stroje włoskiej firmy, w jakich pływała polska ekipa, po nasiąknięciu wodą były tak przezroczyste, że odkrywały wszyściutkie szczegóły anatomii naszych sportsmenek. A może to sposób na podniesienie oglądalności zawodów wśród polskich kibiców płci męskiej? Prywatny chodnik • Chodnik wzdłuż warszawskich Domów Towarowych Centrum (ul. Marszałkowska) jest podzielony na 2 części czarną linią. Część przylegająca do jezdni należy do miasta, część przylegająca do sklepów jest prywatna i należy do właściciela DT Centrum. Ponieważ, jak twierdzi przedstawiciel właściciela, "chodnik służy tylko do przemieszczania się", ochroniarze przeganiają ze "swojej" części chodnika Warszawiaków, którzy np. próbują się schronić przed deszczem albo próbują fotografować Pałac Kultury. Dlaczego? Bo zasłaniają w ten sposób wystawy sklepowe, a to nie jest mile widziane przez właściciela chodnika. Nasz komentarz? Szczęście, że chodnik jest podzielony tylko na dwie, a nie na trzy lub cztery części, należące do innych właścicieli. Do sejmu po trupach • W nadchodzących wyborach niektórzy tak bardzo chcą dostać się do parlamentu, że ich nazwiska można spotkać na wyborczych listach... więcej niż jednej partii. Na przykład Marian Sz. jest na liście SLD oraz PSL. I nie jest to przypadek odosobniony. Mamy nadzieję, że gdy nadejdzie właściwy czas, kandydaci zdecydują się jaką wybrać partię. Łapówka po śląsku • Śląska Izba Lekarska debatowała nad tym co jest, a co nie jest łapówką, dochodząc do interesujących wniosków. Pacjent może dać lekarzowi własnoręcznie wykonany przedmiot i nie można wówczas mówić o łapówce. Na przykład jubiler może dać lekarzowi kolię z brylantów, producent samochodów - samochód, a producent mebli - zestaw mebli. Tysiąc (albo więcej) złotych wręczony lekarzowi przez osobę bogatą, łapówką nie jest, gdyż dla tej osoby jest to mała kwota. Natomiast każda dowolna kwota wręczona w kopercie jest już łapówką. Cud we Wrocławiu • 69-letnia kobieta podczas legitymowania przez policjantów na wrocławskim dworcu, po sprawdzeniu jej danych osobowych w rejestrze ze zdumieniem przyjęła informację, że... od 6 lat nie żyje. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że to właśnie z powodu jej "śmierci" ZUS 6 lat temu przestał jej wypłacać rentę. Teraz chce od ZUS-u wypłaty zaległej renty. Najpierw jednak musi poczekać na wyrok sądu, który uchyli jej akt zgonu - czyli oficjalnie przywróci ją do życia. • Rubrykę Paranoja polska na podstawie autentycznych informacji z mediów redaguje Szczepan Sadurski.
• Rubryka ukazuje się od kilku lat w ogólnopolskim piśmie satyrycznym Twój Dobry Humor. Twój Dobry Humor, nr 5/2005
• Ewentualne przedruki lub cytaty? Zapytaj Paranoja polska - inne teksty
|