|
Sadurski i plotki Jako osoba (za przeproszeniem) publiczna, zdaję sobie sprawę, że moja twórczość i działalność podlegają publicznej ocenie i nie każdemu musi się podobać. Dlatego nie jestem zaskoczony internetowymi opiniami i komentarzami - zarówno pozytywnymi, jak i złośliwymi, a czasem nawet kłamliwymi oraz wulgarnymi, których jestem "bohaterem". Trafiają się nawet w internecie wpisy sygnowane moim nazwiskiem, których NIE jestem autorem.
Informuję, że: • nie mam wpływu na nieprawdziwe informacje na mój temat, pojawiające się w internecie oraz (czasami także) w prasie; • wszelkie internetowe wpisy sygnowane moim nazwiskiem (lub pełnym imieniem i nazwiskiem), należy traktować z ogromną rezerwą.
Jedynym prawdziwym źródłem informacji na mój temat, z oczywistych względów jestem ja sam, a prawdziwe informacje na mój temat na pewno znaleźć można na www.Sadurski.com.
W przypadku wszelkich wątpliwości proszę o kontakt. Szczepan Sadurski, satyryk > Sadurski - anegdoty • • • Jeśli jednak tu się znalazłeś, to pewnie szukasz mięcha czyli jakiejś super-sensacji. Poniżej dwie najciekawsze plotki spośród tych, które do mnie dotychczas dotarły:
1) Podobno dopuściłem się jakichś niecnych czynów i musiałem uciekać z Polski. Mieszkam obecnie z rodziną w dalekiej Wenezueli, gdzie wydaję pismo satyryczne ;-) 2) Podobno organizuję "orgietki", w których uczestniczą znani satyrycy ;-)
• • •
Serdecznie dziękuję za wszystkie anonimowe e-maile z inwektywami pod moim adresem, pisane przez zwolenników poszczególnych partii politycznych, polityków, słuchaczy pewnego radia oraz przez wszelkiej maści frustratów. Również takie opinie zachęcają mnie do dalszej pracy jako satyryka i utwierdzają mnie w przekonaniu, że to co robię, odbierane jest z dużym zainteresowaniem. Może kiedyś wydam z nich książkę ;-)
Dziękuję też anonimowym twórcom dowcipów, którzy poświęcają swój cenny czas oraz energię na wymyślanie kolejnych dowcipów, których jestem bohaterem. Doprawdy, nie czuję się aż tak znaną postacią jak na przykład Chuck Norris.
|