|
...I po świętach Jan Pietrzak
Jedno, co denerwujące pośród świątecznych dni, to wyrywanie pilota TV z ręki. Rodzinka, która w powszednie dni mało co ogląda, osadzona w komplecie między choinką, stołem i telewizorem, zamienia się w chorobliwych telewidzów. W dodatku ciężki kokon śniegu na chałupie tak nas psychicznie przytłoczył, że nikomu wyjść się na zewnątrz nie chciało. W tej sytuacji królował migotliwy mebel. Niestety, kilkoro dzieci różnych generacji nie potrafi za Chiny uzgodnić wspólnego repertuaru. Żonka, lubiąca łagodną narrację w romantycznej otoczce, po przygotowaniu smakowitych dań na stół ma moralną legitymację, by decydować również o daniu filmowym. Tatuś, z wieku i urzędu, też powinien mieć prawo wyboru. Toteż były momenty, w których napięcie rosło silniej przed ekranem niż na ekranie. Jeżeli pierwszy odpadłem z konkursu na pilota, to jednak nie z powodu bezwzględności rodziny, lecz oferty programowej. Nie było nowych filmów. Same powtórki, starocie z przeceny. Czy to jest w porządku, że wysłużone roczniki traktowane są per noga? Po raz piąty czy dziesiąty mają oglądać, tego samego van Damme'a lub Russela - dzielnych zabijaków, którzy od dziesięcioleci się nie starzeją? Wysoce upokarzająca sytuacja. Chodzi tu wyłącznie o serwis filmowy, bo na szczęście brak w tym okresie programów propagandowych, politycznych. Duża to ulga - tydzień bez Millera i Leppera. • • •
„Ale to już było i nie wróci więcej...” jak przenikliwie głosi refren popularnej piosenki. Święta, święta... i po świętach. Po wypoczynkowym świętowaniu wkraczamy w tydzień podsumowań roku minionego i prognoz na rok przyszły. Ośmielam się mieć nadzieję, że nie będzie to rok tak zły, na jaki się zanosi. Przede wszystkim dlatego, że będzie śmieszny. Czasami będzie to śmiech przez łzy, ale jednak śmiech.
Skąd się bierze śmieszność naszego życia publicznego? Z wielu powodów, ale głównie z fałszywej sytuacji. Wszyscy w Polsce udają kogoś innego. To typowy chwyt komedii bulwarowych. Służąca przebiera się za panią. Bogacz udaje biedaka... itp. Partia bankierów, menedżerów, biznesmenów udaje lewicę. Kryminaliści stanowią prawo. Chory resort czuwa nad zdrowiem. Nauczyciele nie potrafią zdać matury. Propaganda zastępuje informację. Tak zwane sitcomy wypierają Pegaza. Żałosne wygłupy nazywają się kabaretem... etc.
Cała ta sytuacja mieszająca wartości, hierarchię i naturalny porządek rzeczy to niewyczerpane źródło humorystycznych skojarzeń. Jedynie od publiki zależy, czy chce i potrafi z tego wszystkiego się śmiać, czy raczej zgrzyta zębami i popada we frustrację. Pamiętaj zatem, droga publiczności, że jakość nadchodzącego roku zależy od twego poczucia humoru, odporności psychicznej, pogody ducha, optymizmu i kilku jeszcze czynników, które tym razem dla jasności wywodu pomińmy. Tekst: (c) Jan Pietrzak • Tekst opublikowany w piśmie satyrycznym Twój Dobry Humor 1/2004. • Jan Pietrzak i Kabaret Pod Egidą
|