W Chinach (głównie w Pekinie) byłem w czerwcu 2002. Dla tych którzy mnie znają było oczywiste, że podczas mojej kolejnej podróży zagranicznej będę m.in. szukał wesołych czasopism. Podobno w tym kraju mieszka ćwierć ludności kuli ziemskiej. Byłem więc pewien, że znajdę tu wesołe czasopisma. Zagadką było to jak wyglądają, jak wygląda tutejszy system dystrybucji prasy (czyli gdzie można je kupić) oraz w jakim nakładzie się ukazują (oczami wyobraźni wyobrażałem sobie... wielomilionowe nakłady). Szybko okazało się, że kioski z prasą oraz salony prasowe w centrach handlowych w Pekinie wyglądają podobnie jak w Europie. Widziałem też prasę sprzedawaną w mniej cywilizowany sposób: na ulicy, obok przystanku autobusowego leży kilkanaście stert gazet, (każda sterta to inny tytuł prasow), a obok sprzedawca. Czasopisma z humorem kupiłem trzy. "Manca" ma format większy od A4, kolorową okładkę drukowaną na grubym papierze kredowym i kilkadziesiąt stron na całkiem dobrym papierze, w tym zaledwie kilka full kolor. Zawartość pisma: krótkie komiksy (stripy), rysunki satyryczne, karykatury portretowe i coś, co może być dowcipami (niestety nie znam chińskich szlaczków, czyli liter). Nazwy pozostałych dwóch pism ani ich tekstowej zawartości niestety nie jestem w stanie podać (powód jak wyżej). Rysunki prezentują różny poziom, od profesjonalizmu po próby amatorskie; zdarzają się pirackie (jak sądzę) przedruki z prasy światowej. |